Ostatnie komentarze

Argumenty przeciwników liberalizacji dostępu do broni (...)


Czasem warto zajrzeć do abstraktu i zobaczyć w jaki sposób wyciągane są wnioski. Poszukałem i znalazłem wpis z bloga (http://gunwatch.blogspot.com/2015/02/how-many-justified-homicides-occur-each.html), cytuję fragment:"How many justifiable homicides, by people other than police, occur in the United States each year? Nobody knows, but it is some multiple, likely 5-10 times as many as reported in the FBI's Uniform Crime Reports. The FBI figure was 310 for 2012, of which 258 were shot. So total justified homicides for 2012 by people other than police, would be approximately 1,500 - 3,000."Pojawia się 3k jako odgórne oszacowanie liczby wszystkich "zabójstw usprawiedliwionych" (obrona konieczna). Jednak traktowanie obrony jako skutecznej tylko w przypadku, kiedy napastnik leży martwy jest przerażającą, niczym nieusprawiedliwioną aberracją. Obrona jest skuteczna, kiedy broniący się nie poniósł szkody, bądź zminimalizował straty własne - w szczególności kiedy napastnik zrezygnował w trakcie ataku i poddał się lub uciekł, albo kiedy nie podjął się ataku w ogóle. Śmierć napastnika jest ostatecznością - nie warunkiem koniecznym skuteczności.Niestety aktywiści polityki zakazowej lubują się w takich szkodliwych przeinaczeniach. Np. w raporcie Violence Policy Center pojawiła się teza "skoro na jedną kobietę, zabijającą napastnika z broni krótkiej, przypada 101 kobiet ginących od kul wystrzelonych z pistoletu lub rewolweru -> to samoobrona kobiet jest mitem". Jakim trzeba być dyletantem, żeby wyciągnąć taki wniosek z tego niedorzecznego porównania? (źródło: https://www.hoplofobia.info/cel-kobiety/)

Krzysztof Jabłoński (gość) 21.07.2017, 11:14