Państwo minimalne. Wolnościowy model funkcjonowania państwa. Czy mniej znaczy więcej?

Państwo minimalne - wolnościowy model funkcjonowania państwa

Nikt z nas nie lubi być ograniczanym. Zwłaszcza Polacy, od wieków zmagający się z problemami okupacji, inwigilacji, gospodarki centralnie planowanej i kłód rzucanych przez aparat rządowy na każdym kroku, tęsknią za prawdziwą wolnością. Podobna myśl – państwo, które pozwala żyć obywatelom według własnego widzimisię – przyświecała myślicielom liberalnym. Z tego nurtu narodziła się koncepcja państwa minimalnego. Czym jednak jest ten twór? Na jakich zasadach ma funkcjonować gospodarka, w której wyłącznie jednostka jest odpowiedzialna za swoje być albo nie być i – przede wszystkim – czy taki model może doprowadzić kraj do wysokiego stopnia rozwoju? Na te pytania odpowiemy w poniższym artykule.

Czym jest państwo minimum?

Idea państwa minimalnego (lub inaczej państwa minimum lub liberalnego) stoi w opozycji do, znanego choćby z modelu skandynawskiego, welfare statepaństwa opiekuńczego. Jak wynika z samej nazwy, rola instytucji rządowych powinna być tak mała jak to tylko możliwe. Sytuację w kraju powinna więc regulować (w ujęciu modelowym – całkowicie; w praktyce – w jak największym stopniu) tzw. niewidzialna ręka rynku, a nie odgórne rozwiązania instytucjonalne.

Pojęcie państwa minimum wywodzi się z ideologii liberalizmu (łac. liberalis – wolnościowy), będącej przeciwieństwem interwencjonizmu państwowego. Model ten określa się też mianem night-watchman statepaństwa jako nocnego stróża. Sformułowanie to jest o tyle trafne, że świetnie ilustruje sugerowane ramy działania rządu – stróż przez większość czasu jest pasywny i tylko obserwuje zachodzące procesy, a uaktywnia się dopiero wtedy, gdy działania jednostki realnie zagrażają innej jednostce.

Problem pojawia się, gdy trzeba określić, które funkcje państwa – i w jakim stopniu – są niezbędne do jego sprawnego funkcjonowania. Wiadomo, że nie można pozostawić absolutnie wszystkiego w rękach obywateli – o ile we wcześniejszych epokach prywatne wojsko czy sądy mogły jeszcze mieć rację bytu, o tyle w XXI wieku istnieje szereg instytucji, które muszą być utrzymywane ze środków publicznych.

W wąskim ujęciu uważa się, że do podstawowych zadań każdego państwa należy wyłącznie zapewnienie bezpieczeństwa zewnętrznego (wojsko) i wewnętrznego (policja i sądy), a więc ochrona mieszkańców przed najazdem z zewnątrz, napadem, kradzieżą lub innym pogwałceniem wolności. W szerszym ujęciu sektor państwowy obejmuje również inne służby porządkowe (np. straż pożarna), więziennictwo czy władzę wykonawczą.

Robert Nozick, autor książki „Anarchia, państwo i utopia”, definiuje państwo minimum następująco:

Podstawowymi wnioskami dotyczącymi państwa są te, że uzasadniony jest rząd minimalny, ograniczony do wąskiego zakresu obowiązków ochrony przed przemocą, kradzieżą, oszustwem, nadzoru nad przestrzeganiem umów itp.; że każdy inny rząd o szerszym wachlarzu uprawnień nie jest uzasadniony, ponieważ będzie łamał prawa obywateli wprowadzając jakiś rodzaj przymusu; że rząd minimalny pobudza i jest właściwy. Z tego wynikają dwie ważne konsekwencje: państwo nie może używać swojego aparatu do zmuszenia części obywateli do pomocy innym obywatelom, ani do zabronienia im pewnych działań dla ich własnego dobra lub bezpieczeństwa.

Geneza państwa minimalnego

Choć liberalizm jako określenie doktryny politycznej pojawił się dopiero w XIX wieku, sama idea sięga czasów starożytnych. Pierwsze wzmianki można było zauważyć już w „Rozmyślaniach” Marka Aureliusza: pojęcie istoty państwa demokratycznego z jednakim dla wszystkich uprawnieniem, rządzącego się według zasad równości i sprawiedliwości, i istotę monarchii, która ponad wszystko szanuje wolność poddanych. Większość historyków za początek liberalizmu politycznego uważa jednak epokę oświecenia, a źródeł upatruje w reakcji na ówczesne wojny religijne, prowadzone zwłaszcza przez Francję.

Liberałowie opowiadali się przeciwko dotychczasowemu kształtowi instytucji społecznych, opartych na hierarchicznym systemie feudalnym. Postulowane przez nich reformy zakładały m.in. ograniczenie przywilejów stanowych, w tym roli Kościoła, równość obywateli wobec prawa, zniesienie pańszczyzny i zastąpienie monarchii absolutnej demokracją opartą na monteskiuszowej zasadzie trójpodziału władzy.

Za pierwsze nowoczesne liberalne państwo uważa się Stany Zjednoczone, których Deklaracja niepodległości z 1776 głosiła: uważamy następujące prawdy za oczywiste: że wszyscy ludzie stworzeni są równymi, że Stwórca obdarzył ich pewnymi nienaruszalnymi prawami, że w skład tych praw wchodzi prawo do życia, wolność i dążenia do szczęścia.

Niedługo później, bo w 1789 roku, rewolucja francuska obaliła (pod hasłami Liberté, Égalité, Fraternité – wolność, równość, braterstwo) dziedziczną arystokrację i doprowadziła do ogłoszenia Deklaracji praw człowieka i obywatela – dokumentu po dziś dzień uważanego za fundament liberalizmu.

Modele państwa minimalnego

Określenie ram sprawnego funkcjonowania państwa minimalnego nie należy do najłatwiejszych. Punktem wyjścia ideologii liberalnych była doktryna liberalizmu klasycznego, zakładająca funkcjonowanie państwa tylko w takich sferach jak polityka zagraniczna, bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne, sądownictwo i pobór podatków. Zgadzali się oni z tezą Thomasa Hobbesa, że człowiek utworzył państwo, by wyjść z tzw. stanu natury – wojny każdego z każdym (bella omnium contra omnes) – i zapewnić sobie bezpieczeństwo. Celem państwa miało więc być minimalizowanie konfliktów między jednostkami.

Na przestrzeni lat (pamiętajmy, że doktryna liberalizmu klasycznego uformowała się w XVIII wieku) model ten ulegał wielu zmianom. Przez wieki wykształciło się kilkanaście różnych koncepcji państwa liberalnego, różniących się zakresem niezbędnych obowiązków rządu, by stabilnie funkcjonować, a jednocześnie nie ingerować w wolny rynek, wciąż będący osią zachodzących procesów.

Warto też pamiętać, że choć wszystkie wymienione niżej nurty określa się mianem liberalnych, to sam termin „liberalizm” postrzegany jest różnie w różnych częściach świata. Stany Zjednoczone rozumieją przez to pojęcie socjalliberalizm – wolność obyczajową oraz tzw. wolność od biedy (interwencjonizm państwowy ma dawać zabezpieczenie socjalne najbiedniejszym), podczas gdy w Europie funkcjonuje raczej opcja neoliberalna.

Krótkie podsumowanie różnych modeli państwa liberalnego przedstawia poniższa tabela:

RodzajPrzedstawicielZałożenia
Liberalizm klasycznyJohn Locke,

Adam Smith,

Jean-Baptiste Say,

Frederick Bastiat,

David Ricardo

Doktryna polityczna podkreślająca wolność jednostek, biorąca za podstawę zasadę, że funkcjonowanie aparatu państwa powinno być ograniczone jedynie do zapewnienia bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego, podstawowej administracji, poboru podatków i polityki zagranicznej.
Demoliberalizm (liberalizm demokratyczny)John Stuart MillFunkcjonowanie państwa musi być oparte na zasadzie leseferyzmu (państwo ograniczone do roli tzw. nocnego stróża). Podział działań rządu na konieczne (liberalne państwo minimum: sądy, policja, wojsko) oraz niekonieczne, uzależnione od woli obywateli.
OrdoliberalizmFranz Böhm, Alexander Rüstow, Wilhelm Röpke, Walter EuckenOrdoliberalizm był próbą modyfikacji anglosaskiego klasycznego liberalizmu i przystosowania go do warunków i mentalności niemieckiej. Opierał się na tradycyjnych wartościach katolickich, a w jego świetle ustawy nie powinny tworzyć nowych norm, lecz ujmować tradycyjne obyczaje w kategorie prawne. Państwo mogło interweniować, by zapobiegać monopolom.
Konserwatywny liberalizmDavid Hume, Edmund Burke, Alexis de TocquevillePogląd będący połączeniem liberalizmu w gospodarce i konserwatyzmu w kwestiach społeczno-obyczajowych i politycznych
Socjalliberalizm (liberalizm socjalny)Leonard T. HobhouseWolność światopoglądowo-obyczajowa przy jednoczesnym zachowaniu pewnego stopnia interwencjonizmu państwowego w mechanizmy wolnego rynku (aby dać zabezpieczenie socjalne najbiedniejszym) oraz dopuszczeniu możliwości posiadania przez państwo przedsiębiorstw użyteczności publicznej. Zwolennicy liberalizmu socjalnego zakładają, że państwo powinno zapewnić obywatelowi wolność od biedy.
NeoliberalizmMilton Friedman, George Stigler, Frank KnightPowrót do zasad wolnego rynku i ograniczonej do minimum ingerencji państwa w gospodarkę. Dopuszcza interwencję państwa w politykę monetarną.
Libertarianizm- minarchizmRobert Nozick,

Ayn Rand

Dopuszcza istnienie państwa i jego najbardziej podstawowych instytucji jak: policja, wojsko, sądownictwo i minimalna administracja, utrzymywane z bardzo niskich podatków (płaconych dobrowolnie w odróżnieniu od państwa minimalnego, gdzie podtrzymany zostaje przymus podatkowy) lub zamiast podatków z dobrowolnych składek, prywatnych ubezpieczeń itd.
Libertarianizm- anarchokapitalizmMurray Rothbard

 

Najbardziej radykalny nurt libertarianizmu zakładający całkowitą likwidację instytucji władzy i innych instytucji państwowych oraz systemu podatkowego. Wszystkie funkcje społeczne państwa, w tym sądownictwo, policja czy wojsko, zostałyby sprywatyzowane na drodze umów wolnorynkowych.

Funkcje państwa minimalnego

W świetle klasyfikacji E. Zielińskiego państwo minimum ma na celu spełnianie wyłącznie funkcji wewnętrznej i zewnętrznej:

  • zapewnienie porządku i bezpieczeństwa publicznego (utrzymanie policji, sądów, prokuratury, wojska), ochronę mienia i zdrowia obywateli oraz zabezpieczenie własności;
  • zapewnienie bezpieczeństwa państwa na zewnątrz, rozwijanie stosunków politycznych, gospodarczych i kulturalnych z innymi, umożliwienie przepływu informacji i kontaktów osobowych.

Przełożywszy te funkcje na piramidę potrzeb Maslowa możemy łatwo zauważyć, że rola państwa minimum zaczyna i kończy się na drugim szczeblu hierarchii, natomiast jej celem – już w ujęciu jednostkowym – jest osiągnięcie ostatniego stopnia, czyli samorealizacji jednostki.

Funkcje państwa minimum nałożone na piramidę potrzeb Maslowa
Funkcje państwa minimum nałożone na piramidę potrzeb Maslowa. Opracowanie własne na potrzeby serwisu ideologia.pl

Warto jednak pamiętać, że takie rozwiązanie jest ujęciem czysto modelowym. We współczesnym świecie trudno sobie wyobrazić jakiekolwiek stabilne państwo, które całkowicie zrezygnowałoby z pozostałych trzech funkcji:

  • gospodarczo-organizatorskiej (organizowania życia gospodarczego i stwarzania warunków rozwijania działalności gospodarczej),
  • socjalnej (gospodarki mieszkaniowej i komunalnej, ochrony zdrowia, edukacji, zabezpieczenia społecznego),
  • kulturalno-wychowawczej (kształtowania postaw obywatelskich, rozpowszechniania dóbr kultury, tworzenia ośrodków rekreacji).

Na przełomie XX i XXI wieku „państwem bez państwa”, de facto spełniającym założenia najbardziej radykalnych modeli libertariańskich, była ogarnięta wojną domową Somalia – taka sytuacja utrzymała się jednak zaledwie przez 15 lat.

Państwo minimalne a państwo opiekuńcze

Podstawowa różnica między modelem opiekuńczym a liberalnym nie polega więc na samym fakcie realizowania konkretnej funkcji, a na jego stopniu. Choć de facto w obu przypadkach państwo dokonuje redystrybucji dochodu we wszystkich pięciu kategoriach, między modelami widać znaczące dysproporcje odsetka zaangażowanych środków, zwłaszcza w kwestiach socjalnych.

Poniższy wykres przedstawia procentowy udział wydatków rządowych w PKB dwóch krajów: liberalnej Korei Południowej i opiekuńczej Finlandii.

Wydatki rządowe Korei Południowej i Finlandii w relacji do PKB
Wydatki rządowe Korei Południowej i Finlandii w relacji do PKB. Opracowanie własne na podstawie danych OECD.

Choć oba państwa najwięcej środków angażują w funkcję socjalną, to w przypadku Finlandii jest to aż 40,5% PKB (a więc ponad 3/5 wszystkich wydatków rządowych) – znacznie więcej niż całość wydatków Korei. Co więcej, aż do 2002 roku Korea przeznaczała mniej niż 26,5% PKB na wydatki rządowe (w 1975 roku – zaledwie 18,6%). Było to spowodowane polityką fiskalną połowy lat 80.

Droga Korei Południowej

Korea Południowa – jako przedstawiciel tzw. azjatyckich tygrysów – jest doskonałym przykładem na to, że gospodarka kapitalistyczna, nawet przy niewielkim interwencjonizmie państwowym, nie musi prowadzić do stałego ubożenia najbiedniejszych. Jak notuje Kenneth Harris, autor książki „Margaret Thatcher”, w Korei poniżej granicy ubóstwa żyje zaledwie kilka procent mieszkańców (w Polsce, wg danych GUS, w połowie minionej dekady było to od 18 do 27%).

Na przestrzeni ostatnich 45 lat wyraźnie widać, jaki skok gospodarczy odnotowała Korea. Jeszcze w 1970 roku PKB per capita (wg parytetu siły nabywczej) wynosił tam nieco ponad 600 dolarów. W roku 1985 – blisko 5 000. Daje to rokroczny przyrost na poziomie około 15%. Obecnie jest to 34 549 dolarów na osobę, a więc 57 razy więcej niż w punkcie wyjścia. Za wzrostem zarobków szedł też rozwój przemysłu – w latach 1960-70 produkcja wzrastała w średnim tempie 17% rocznie.

Efektywność działania koreańskiej polityki można zaobserwować na przykładzie dwóch kryzysów finansowych – azjatyckiego z 1997 roku i światowego z końcówki ubiegłej dekady. Choć Korea poniosła ogromne straty gospodarcze, a PKB per capita spadł w 1998 roku o 7,4% – bezrobocie wzrosło za to o ponad 160% – to już po roku można było zaobserwować szybki powrót do trendu wzrostowego. Podobnie sytuacja wyglądała w latach 2007-2009. PKB per capita na skutek kryzysu finansowego na świecie zanotował tylko jednoroczny spadek, w następnym roku odrabiając stratę z dużą nawiązką. Obecnie Korea Południowa plasuje się na 13 miejscu pod względem PKB (wg danych MFW z 2016 roku). Najwyżej notowane państwo z opiekuńczego modelu skandynawskiego – Szwecja – zajmuje 40 pozycję.

Droga Estonii

O ile w przypadku Korei polityka państwa minimum pozwoliła na dołączenie do grona najbogatszych i najbardziej rozwiniętych krajów świata, o tyle Estonię uchroniła przed stoczeniem się w gospodarczą otchłań. Estonia jako państwo istnieje dopiero od ćwierć wieku – niepodległość odzyskała w 1991 roku, po upadku Związku Radzieckiego. Początki politycznej wolności zbiegły się jednak z tragicznym stanem gospodarki – w 1992 roku kraj zanotował spadek PKB o 28%, produkcji przemysłowej o blisko 39%, a inflacja wynosiła zatrważające 1076% (co oznaczało, że na przestrzeni roku ceny wzrosły prawie dwunastokrotnie). Taka sytuacja – zdaje się – powinna sugerować mocną politykę interwencjonistyczną celem mechanicznego przywrócenia ładu. Estonia obrała jednak inną ścieżkę – ścieżkę wolnego rynku.

Rosyjski rubel zastąpiono koroną, powiązaną najpierw z marką niemiecką, a następnie z euro. Przeprowadzono również trzyetapowy proces prywatyzacji – najpierw małych firm (o wartości do 50 tys. dolarów), następnie dużych, a ostatecznie rozpoczęto publiczną sprzedaż akcji. O sukcesie tego ruchu najlepiej świadczy fakt, że do 1999 roku aż 90% majątku państwowego znalazło się w prywatnych rękach, a liczba prywatnych przedsiębiorstw w latach 1990-2002 wzrosła z tysiąca do blisko 57 tysięcy.

W tym miejscu warto dodać, że prywatyzacja w Estonii była prowadzona na drodze otwartych i jawnych konkursów i aukcji. Estonia ma też mniejszy problem z korupcją – (Corruption Perceptions Index 2015: Estonia 23 miejsce, Polska – 30).

Estonia szybko otworzyła się też na inwestorów z zewnątrz i już w 1999 roku poziom inwestycji zagranicznych w przeliczeniu na jednego mieszkańca wynosił 407 dolarów (dla porównania w Rosji było to 15 dolarów, a w Polsce – 132).

Skuteczność mechanizmów wolnorynkowych jeszcze wyraźniej widać w polityce fiskalnej. Reformy z 1993 roku wprowadziły liniowy podatek dochodowy od osób fizycznych i prawnych na poziomie 26% (obecnie wynosi on 20%), doprowadziły również do zniesienia stałych cen, likwidacji preferencyjnych pożyczek dla przedsiębiorców oraz wprowadzenia zakazu subsydiowania rolnictwa i dotowania nierentownych firm. Stopniowo ograniczano też wydatki rządowe, które w 2006 roku wynosiły zaledwie 33,6% PKB (przypomnijmy, że Finlandia na sam sektor socjalny wydaje obecnie ponad 40% środków).

Inflacja w Estonii z poziomu 1076% w 1992 roku spadła do zaledwie 3,6% w 2002 roku. Obecnie w kraju mamy już do czynienia z minimalną (0,4% wg danych na czerwiec 2016 r.) deflacją. Liberalna polityka znacznie ograniczyła też szarą strefę – przejrzyste mechanizmy wolnorynkowe sprawiły, że w latach 1994-95 produkcja poza oficjalnym obiegiem spadła z 25,1% PKB do 11,8%.

Wszystkie te zmiany spowodowały, że od 1993 r. do 2015 r. PKB per capita w Estonii wzrósł pięciokrotnie – od 5 633 do 28 067 dolarów. Średnia miesięczna płaca brutto zwiększyła się z kolei z 7,35 do ok. 1100 euro.

Poniższy wykres prezentuje zmiany PKB per capita (wg parytetu siły nabywczej) w Korei Południowej i Estonii na przestrzeni lat.

PKB per capita w Korei Południowej i Estonii
PKB per capita w Korei Południowej i Estonii. Opracowanie własne na podstawie danych OECD.

Plusy i minusy państwa minimum – Waszym zdaniem

Choć dwa powyższe przykłady dobitnie pokazują, że ucieczka od polityki interwencjonistycznej ku wolnemu rynkowi może wydatnie pomóc w rozwoju gospodarczym kraju, system oparty na państwie minimum nie jest wolny od wad i zagrożeń.

Powszechnie uważa się (choć casus azjatyckich tygrysów zadaje kłam uniwersalności tego twierdzenia), że brak wsparcia dla jednostek słabszych, głównie w postaci zabezpieczenia socjalnego, prowadzi do rozwarstwienia społeczeństwa. Biedniejsi i mniej zaradni obywatele znajdują się w gorszej pozycji i bez pomocy rządu – w teorii – nie mają szans na równą walkę na wolnym rynku. Należy jednak pamiętać, o czym wspominaliśmy wcześniej, że współczesne państwo minimum nie odżegnuje się zupełnie od funkcji socjalnej, a jedynie realizuje ją w nieco inny sposób, zapewniając najuboższym przynajmniej minimum egzystencji.


W tym miejscu oddajemy głos naszym Czytelnikom. Jesteśmy ciekawi Twojego zdania:

  • Czy zaprezentowany w artykule sposób myślenia o roli państwa (postawione tezy) Cię przekonuje?
  • Jak rozumiesz pojęcie państwa minimalnego? Czy jest ono spójne z tym, co zaprezentowaliśmy w artykule?
  • Jakie widzisz zalety i wady tego rozwiązania?
  • W jakich warunkach i w jakim zakresie państwo minimalne mogłoby się sprawdzić?
  • Czy sprawdziłoby się w Polsce?

Źródła:

Prawicowa koncepcja państwa – doktryna i praktyka – rozdział 1, Cukiernik T. (PDF)

Prawicowa koncepcja państwa – doktryna i praktyka – rozdział 5, Cukiernik T. (PDF)

Odłamy liberalizmu – artykuł (www)

Dodaj komentarz

8 komentarzy do "Państwo minimalne. Wolnościowy model funkcjonowania państwa. Czy mniej znaczy więcej?"

avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Dawid
Gość

Bardzo dobry artykuł, brawa dla autora

PePeSza
Gość

Generalnie lubię tu zaglądać, macie artykuły na poziomie, mimo że również tutaj artykuł zawiera wiele ciekawych treści jednak tutaj muszę się przyczepić zdania które uważam za nie prawdziwe.
„Korea Południowa – jako przedstawiciel tzw. azjatyckich tygrysów – jest doskonałym przykładem na to, że gospodarka kapitalistyczna, nawet przy niewielkim interwencjonizmie państwowym, nie musi prowadzić do stałego ubożenia najbiedniejszych”
Jest to niestety nieprawda ponieważ interwencjonizm państwowy w Korei Południowej był bardzo duży. Generał Park Chung-hee który jest ojcem koreańskiego cudu gospodarczego inspirował się nie liberalnymi teoriami gospodarczymi lecz Japonią okresu Meiji której rola w gospodarce była silna, zresztą koreańskie Czebole można śmiało porównać z japońskimi Zaibatsu. Jako przykład tego interwencjonizmu niech posłuży historia firmy LG która w początkach swojej działalności chciała zająć się tekstyliami, jednakże rząd nakazał im zajęcie się produkcją przewodów podobnie było z Hyundai której nakazano zająć się przemysłem stoczniowym. Założyć nową firmę nie było wtedy łatwo bo wymagało to mnóstwa pozwoleń od kilku różnych instytucji.
Dlatego przykro mi ale przykład Korei Południowej jako „państwa minimalnego” jest nietrafiony.

Redakcja ideologia.pl
Editor

Być może faktycznie pewnym nadużyciem semantycznym było stwierdzenie, że to „doskonały” przykład. Reformy Parka i tzw. cud nad rzeką Han – niewątpliwie silnie interwencjonistyczne, jak słusznie zauważyłeś – istotnie uważane są przez niektórych za ważny aspekt szybkiego rozwoju kraju. Mimo wszystko, równie wielka grupa badaczy przypisuje sukces Korei (czy azjatyckich tygrysów w ogólności) działaniom rynkowym, np.: „a striking fact that the few relatively successful developing [economies] – Hong Kong, Malaysia, Singapore, the Republic of Korea and Taiwan, China – have greatly benefited from decisions and policies that limit government’s role in economic decision making, and instead allow markets – notwithstanding their imperfections and shortcomings – to exercise a decisive role in determining resource allocation” (Ch. Wolf, „Markets or Governments: Choosing between Imperfect Alternatives”, 1988); „what the state has provided is simply a suitable environment for the entrepreneurs to perform their functions” (E. Chen, „Hypergrowth in Asian Economies: A Comparative Survey of Hong Kong, Japan, Korea, Singapore and Taiwan”, 1979).

Pamiętajmy też, że po śmierci gen. Parka nastąpił gwałtowny odwrót od kontrolowania Korei przez juntę – ruch Saemaul przeszedł w ręce obywateli, czebole straciły protekcję rządu (upadły nawet takie kolosy jak Daewoo – można to ładnie skonfrontować z „pompowaniem” pieniędzy w nierentowne spółki w naszym kraju) itd. Korea „dzisiejsza” (powiedzmy od lat 90.) znacznie różni się od Korei z lat 60. i 70. – o ile za katalizator zmian w tej drugiej można uznać zamach wojskowy gen. Parka, o tyle najnowsze wydarzenia (w tym wspomniane w artykule dwa duże kryzysy gospodarcze, po których kraj dość szybko się odrodził) to już zdecydowanie okres, który ciężko postrzegać przez pryzmat państwa centralnie sterowanego. Wykres zmian PKB per capita wyraźnie pokazuje też, że wzrostu gospodarczego wcale nie wyhamował przez ten czas.

Nie jest to może najjaskrawszy przykład państwa liberalnego (głównie ze względu na wspomniane rozbieżności w ocenie czynników rozwoju bezpośrednio po wojnie koreańskiej – zarówno etatyści, jak i neoliberałowie mają swoje argumenty, których nie można tak do końca odrzucać), natomiast patrząc na ostatnie ćwierćwiecze ciężko nie zgodzić się z tezą (potwierdzają to też m.in. najniższe wśród krajów OECD wydatki rządowe w relacji do PKB), że Korei Południowej znacznie bliżej do modelu liberalnego niż interwencjonistycznego.

PePeSza
Gość

Dziękuję za bardzo merytoryczną odpowiedź, nie mniej nie do końca się zgadzam z tym co państwo napisaliście. Wszystkie wymienione państwa (może poza Hong-Kongiem któremu mimo wszystko daleko do ideału leseferyzmu) budowały swoją gospodarkę przez interwencjonizm (np. Singapur ma silne przedsiębiorstwa publiczne oraz bezpośrednio kontroluje politykę mieszkaniową). Błędem z waszej strony było nazwanie tego centralnym sterowaniem gdyż państwo faktycznie planowało długoterminowo ale jego zadaniem był tylko nacisk na pewne bodźce w rynku by uzyskać wymagany efekt a nie system gdzie bezpośrednio kontrolowano ile przedsiębiorstwo ma wyprodukować. Jeśli państwo to interesuje to polecam ten artykuł dotyczący polityki gospodarczej Korei płd., Tajwanu i Finlandii. Dość długi ale wartościowy merytorycznie. http://nowyobywatel.pl/2014/11/14/wlasna-droga/ Jeszcze raz dziękuję za merytoryczną odpowiedź i serdecznie pozdrawiam. 😉

Swat
Gość

No przepraszam bardzo, ale jeśli mówić o liberalnej koncepcji umowy społecznej to już z całą pewnością nie o tej T. Hobbes’a, a J. Locke’a. Coś mam wrażenie, że ktoś zbyt powierzchownie wgłębił się w korzenie myśli liberalnej, która rodziła się z sprzeciwu wobec koncepcji Hobbesa- wpierw w myśli republikanów z okresu rewolucji angielskiej, vide J. Harrington czy J. Milton (co ładnie opisuje Q. Skinner w przetłumaczonej na język polski „Wolności przed liberalizmem”), następnie wreszcie w myśli ojca liberalizmu, którym bezsprzecznie jest Locke

hub
Gość

1. wolny rynek bez kontroli, to rowniez monopole, tragedia wspolnego pastwiska, dumping oraz zaburzenie symetrii informacji konsument-sprzedawca. gdyby
dac producentom wolna reke, smiem twierdzic, ze np. maslo zawieraloby ponizej 40% tluszczu mlecznego, a informacja o tym (jesli wogole) bylaby zawarta w specjalnym zalaczniku do wgladu w biurze sklepu ktore znajduje sie na drugim koncu miasta itp. 3/4 zycia stracilibysmy na czytanie regulaminow i zalacznikow.

obecnie chyba za najwiekszy „sukces” koncepcji wolnorynkowej uwaza sie chile za rzadow pinocheta (chicago boys). cudzyslow stad, poniewaz jesli porownamy pkb z panstwami w regionie, to trudno o jednoznaczny entuzjazm. po 12 latach wolnego rynku 45% ludnosci ponizej granicy ubostwa. natomiast po kilku latach kiedy w chile wzmocniono zabezpieczenie socjalne zanotowano faktycznie silny wzrost pkb.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Chilijski_cud

2. ograniczajac sie do panstwa minimum, nie mamy gwarancji (a przynajmniej przytoczone przyklady jej nie daja), ze ubostwo nie bedzie dziedziczone. szczegolnie, jesli postawimy na prywatna edukacje. dodatkowo nie uwazam zebysmy byli jakims szczegolnym zaglebiem geniuszy, ze stac nas na to, zeby solidna edukacje otrzymaly wylacznie osoby z klasy sredniej lub wyzej, natomiast reszte potencjalu intelektualnego mozemy spokojnie sobie zmarnowac, bo mamy tego nadmiar.

3. trudno mi sobie wyobrazic tez prywatne drogi czy sektory strategiczne takie jak energetyka, lesnictwo czy siec wodociagow i kanalizacji – muslielibysmy miec z 3 rownolegle istniejace sieci rur zeby byla jakas konkurencja i mialo to jakis sens. pierwsza prywatyzacja wodociagow w PL miala miejsce w gdansku, do tej pory gdansk ma nadrozsza wode w polsce. przypadek jak sadze? tam gdzie jest mozliwa konkurencja wolny rynek jest dobrym regulatorem – np. w przypadku wywozu smieci (pod warunkiem ze panstwo pilnuje zasad uczciwej konkurencji, czyli jednak mamy interwencjonizm). tam gdzie warunki (np. infrastrukturalne) wymuszaja brak konkurencji wlasnosc prywatna niestety sie nie sprawdza. kto nie wierzy niech porowna np. ceny i warunki dostepu do internetu w miejscu gdzie tylko jeden dostawca posiada infrastrukture z miejscem gdzie jest kilku dostawcow.

Beka
Gość

1. Podaj przykład takiego państwa, które rzeczywiście może aspirować do miana „państwa minimum”, w którym masło zawiera poniżej 40% tłuszczu mlecznego.
2. W państwie opiekuńczym również nie mamy gwarancji, że ubóstwo nie będzie dziedziczone. Nawet, jeśli stawiamy na publiczną edukację. Dodatkową nie uważam, że mamy prawo, niezależnie od ogólnego potencjału intelektualnego społeczeństwa, do zmuszania kogokolwiek do edukowania się pod batem państwowej oświaty.
3. Oczywista manipulacja. Zresztą bardzo przykra. Ceny wody w Polsce za metr:
* Katowice (13,07 zł)
* Warszawa (10,62)
* Szczecin (10,27 zł)
* Poznań (10,26 zł)
* Wrocław (9,99 zł)
* Bydgoszcz (9,85 zł)
* Gdańsk (9,81 zł)
Stan na 18 listopada 2016 r.

Redisbad
Gość

Kolego, odnośnie „tragedii wspólnego pastwiska” jest to przykład przeciwko systemom sterowanym centralnie a nie przeciwko wolnemu rynkowi.

Socjaliści stosują niestety skuteczną metodę przypisywania wad „swojego” systemu do kapitalizmu czyli odwracaniu kota ogonem (chyba najsłynniejszy z tych zabiegów to ukradzione w USA przez socjalistów słowo „liberals”). „Teoria pastwiska” to jeden z tych przykładów który został zmanipulowany.

Właściwy przykład „wspólnego pastwiska” polega na tym że pastwisko które należy do wszystkich jest traktowane tak jakby nie należało do nikogo i zostaje zniszczone. Tutaj socjaliści mają „bazę” to ogłoszenia potrzeby wprowadzania regulacji i ograniczeń. Jest to najgorsza droga i zwykła manipulacja. Rozwiązaniem jest po prostu wprowadzeniem wolnego rynku i podział „wspólnego pastwiska” na prywatne kawałki pastwiska. Wtedy każdy właściciel dba o swój kawałek i w jego egoistycznym interesie jest utrzymanie swojego pastwiska w możliwie najlepszym stanie.

wpDiscuz

Polecane artykuły i koncepty