13.09.2017
Aktualizacja: 19.09.2017

Czy Polsce należą się reparacje od Niemiec? Opinia Biura Analiz Sejmowych

Reparacje wojenne od Niemiec.
© corund/fotolia

Biuro Analiz Sejmowych wydało ekspertyzę ws. roszczeń odszkodowawczych za szkody wyrządzone przez nazistowskie Niemcy w czasie II wojny światowej. Opinię zamówił poseł PiS Arkadiusz Mularczyk. To kolejna odsłona trwającej od kilku tygodni debaty.

W 2004 roku Sejm przegłosował uchwałę wzywającą Niemcy do „uznania ewentualnej odpowiedzialności odszkodowawczej”. Równolegle zaczęły powstawać ekspertyzy, w których uznani prawnicy (wśród nich obecny sędzia Trybunału Konstytucyjnego Mariusz Muszyński) przekonywali, że dochodzenie od Niemiec reparacji jest uzasadnione.

Temat powrócił dopiero niedawno za sprawą dr Grzegorza Kostrzewy-Zorbasa. Politolog doszedł do wniosku, że uchwała Rady Państwa z 1953 roku (w której władze PRL-u zrzekły się prawa do dochodzenia roszczeń) jest nieważna z powodów formalnych – nie została bowiem zgłoszona do sekretariatu ONZ. Sprawa rozpaliła jednak opinię publiczną dopiero po emocjonalnej wypowiedzi prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego:

Nasi krytycy z Zachodu powinni pamiętać, że Polska była pierwszym krajem, który zbrojnie przeciwstawił się niemieckiemu hitleryzmowi. Czy otrzymaliśmy coś za te gigantyczne szkody, których tak naprawdę nie odrobiliśmy do dziś? Nie! […] Czy wobec tego, historycznie rzecz biorąc, nie mamy pewnych moralnych praw?

Niemcy: sprawa jest już zamknięta

Od tego czasu w kwestii ewentualnych reparacji wypowiedzieli się już chyba wszyscy zainteresowani, włącznie z sąsiadami zza Odry. Ci wydają się być zaskoczeni. Przekonują, że kwestia odszkodowań została już dawno rozwiązana. Rzeczniczka niemieckiego rządu przypomniała, że RFN „wypłaciła reparacje w znacznej wysokości za ogólne szkody wojenne, także dla Polski”.

Niemcy są przekonani, że uchwała z 1953 roku ostatecznie zamyka sprawę; tym bardziej, że – jak komentowała rzeczniczka – Polacy „wielokrotnie potwierdzali” brak dążeń do ubiegania się o wypłatę odszkodowań także w późniejszym okresie. W podobnym tonie wypowiedzieli się eksperci niemieckiego parlamentu w raporcie przygotowanym na zlecenie wiceprzewodniczącego Bundestagu, który polskie żądania określił jako „z prawnego punktu widzenia z góry skazane na niepowodzenie”.

Niemieckie władze podkreślają, że nie uchylają się od odpowiedzialności za wyrządzone szkody. Podobną deklarację powtórzył ambasador Niemiec w Polsce Rolf Nikel. Według niego sprawa, choć nierozwiązana pod względem moralnym, „prawnie i politycznie” jest zamknięta.

BAS: reparacje się nam należą

Opinia Biura Analiz Sejmowych jest zgodna ze stanowiskiem polskiego rządu. Zaznaczono w niej, że wypłacone do tej pory przez Niemców odszkodowania są niewspółmierne do skali wyrządzonych Polsce szkód:

Mimo poniesienia w trakcie wojny największych obok ZSRR strat i zniszczeń, Polska i polscy obywatele otrzymali świadczenia pieniężne od Niemiec nie tylko niewspółmierne do poniesionych szkód, ale zdecydowanie niższe niż odszkodowania wypłacone przez RFN innym państwom i ich obywatelom. […] RFN przeznaczyła na rzecz obywateli państwa polskiego około 600 mln marek niemieckich, licząc łącznie wypłaty dla ofiar eksperymentów pseudomedycznych oraz Fundacji Polsko – Niemieckie Pojednanie. Kwota ta nie stanowi nawet 1 proc. sumy, jaką rząd niemiecki przeznaczył po drugiej wojnie światowej na wypłaty odszkodowań dla obywateli państw Europy Zachodniej, Stanów Zjednoczonych oraz Izraela.

BAS powołuje się na konwencję haską z 1907 roku, zgodnie z którą kraj prowadzący wojnę ponosi odpowiedzialność za każdy czyn osoby wchodzącej w skład jego sił zbrojnych. Zdaniem BAS Niemcy nie wypełnili postanowień konferencji poczdamskiej dotyczących wynagrodzenia strat wojennych:

Po Konferencji poczdamskiej został zawarty w 1946 r. układ paryski, dotyczący odszkodowań dla państw Europy Zachodniej, Wschodniej, Azji i Afryki, pominięto natomiast państwo polskie.

Wnioski z ekspertyzy BAS nie są zaskoczeniem dla wiceministra sprawiedliwości Michała Wójcika. Odniósł się on do uchwały z 1953 roku, tłumacząc, że nie rozwiązuje ona sprawy reparacji z powodu nieuznawania w tamtym czasie przez Polaków zachodniej części Niemiec.

Jednym głosem z politykami PiS-u mówią w tej kwestii parlamentarzyści z klubu Kukiz’15. Jak wynika z badań Ipsos, wypłaty odszkodowań chce także większość (dokładnie 63%) Polaków. Warto w tym miejscu dodać, że w 2004 roku większość ankietowanych w badaniu CBOS-u opowiedziała się, wbrew sejmowej uchwale, przeciwko staraniom o reparacje.

Opozycja: spór o reparacje szkodzi stosunkom polsko-niemieckim

Coraz częściej formułowane żądania polskich władz budzą niepokój wielu polityków opozycji. Europoseł Platformy Obywatelskiej Dariusz Rosati twierdzi, że mogą one źle wpłynąć na stosunki między Polską a Niemcami. Krzysztof Gawkowski z Sojuszu Lewicy Demokratycznej powiedział na antenie TVN24, że Kaczyński świadomie rozpoczął debatę na temat reparacji, „by mieć kartę przetargową dotyczącą uchodźców w Polsce”.

Wiele kontrowersji wzbudziła wypowiedź senatora PO Jana Rulewskiego, który stwierdził, że najbardziej zniszczonym po wojnie narodem, zarówno pod względem biologicznym, jak i materialnym, byli Niemcy. Tymczasem Instytut Pamięci Narodowej potwierdził w 2014 roku, że to Polska straciła w czasie II wojny światowej największy procent ludności ze wszystkich europejskich państw.

Czy Polska ma jakikolwiek szanse na uzyskanie odszkodowania proporcjonalnego do skali wyrządzonych przez Niemcy szkód? Czy rząd słusznie domaga się reparacji, ryzykując kolejnym pogorszeniem relacji polsko-niemieckich?

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
wpDiscuz