Szczepienia – obalamy najpopularniejsze mity, prezentujemy fakty

Szczepienia - fakty i mity.

Coraz więcej mówi się o niebezpieczeństwach związanych ze szczepieniami ochronnymi. Tzw. ruchy antyszczepionkowe rosną w siłę, a przywoływane przez nich argumenty i konkretne przypadki wzbudzają wśród niektórych rodziców prawdziwe przerażenie. Choć obawy przeciwników obowiązkowych szczepień są często irracjonalne i zdecydowanie przesadzone, to warto zadać pytanie: czy szczepionki są absolutnie bezpieczne?

Wzięliśmy pod lupę kilka popularnych hipotez stawianych przez ruchy antyszczepionkowe – od bezpieczeństwa samych szczepień poprzez ich skuteczność aż do przepisów obowiązujących w krajach Europy. Poniżej przedstawiamy 10 mitów i faktów na temat szczepionek.

Postulaty ruchów antyszczepionkowych nie są jednorodne. Mogą one przybierać m.in. następujące formy:

  • szczepionki nie działają, są nieskuteczne, a nawet groźne i istnieją tylko dla dobra lobby farmaceutycznego,
  • obecnie w krajach rozwiniętych nie istnieje zagrożenie epidemiologiczne (wynika to z poprawy ogólnych warunki życia, higieny i sposobów żywienia), a więc nie ma sensu się szczepić,
  • szczepionki powinny być dobrowolne (obowiązkowość szczepień godzi w wolność jednostki),
  • dziecko powinno mieć opracowany indywidualny program szczepień, w zależności od swojego stanu zdrowia,
  • noworodki nie powinny być szczepione (z wyjątkiem grup ryzyka),
  • można zrezygnować z niektórych szczepień lub typów szczepień,
  • szczepienia obarczone są wysokim ryzykiem wystąpienia powikłań, większym niż ryzyko wystąpienia równie poważnych powikłań po rzeczywistej chorobie,
  • substancje pomocnicze (np. rtęć) zawarte w niektórych szczepionkach są szkodliwe,
  • powinien zostać stworzony system monitorowania stanu zdrowia dziecka po szczepieniu,
  • powinien zostać stworzenia fundusz odszkodowań dla osób/rodzin dotkniętych NOP.

FAKT: Szczepienia mogą wywoływać niepożądane objawy (NOP)

Ponieważ szczepionki zawierają w swoim składzie żywe lub zabite drobnoustroje, zdarza się czasem, że po ich podaniu występują tzw. NOP – niepożądane odczyny poszczepienne. Najczęściej jest to gorączka lub zaczerwienienie w miejscu wkłucia. NOP to skutek reakcji układu odpornościowego na podane w szczepionce bakterie i wirusy lub ich fragmenty – zwykle trwają do paru dni i mają łagodny przebieg. Jest to więc zjawisko całkowicie normalne, choć jego brak wcale nie świadczy o nieskuteczności szczepienia.

Bardzo rzadko dochodzi do sytuacji, kiedy szczepionki powodują poważniejsze NOP, takie jak wysoka gorączka, zaburzenia przytomności czy zmniejszone napięcie mięśni (w 2015 r. stwierdzono 3 odczyny ciężkie – stanowią one 0,1% wszystkich NOP-ów). W dalszym ciągu jednak nie oznacza to, że szczepienie jest „złe” – problemem może być np. nadwrażliwość na niektóre jego składniki. Często też zbieżność objawów z przyjęciem szczepionki jest całkowicie przypadkowa.

Trzeba też zdawać sobie sprawę, że nie każda reakcja na szczepienie to NOP. Obrzęk często wynika nie z podania szczepionki, a z faktu samego wkłucia się w skórę. Niektórzy eksperci szacują też, że liczba NOP w Polsce jest niedoszacowana. To skutek biernego systemu rejestracji NOP – w przeciwieństwie do wielu krajów obowiązek poinformowania lekarza spoczywa w Polsce na rodzicu. Łatwo więc przeoczyć niepokojące objawy u dziecka, a tym samym doprowadzić do zaniżenia oficjalnej statystyki NOP.

Na pewno jednak warto pamiętać, by zgłaszać NOP lekarzowi: łagodniejsze przypadki można zostawić do czasu kolejnej wizyty, poważniejsze – możliwie szybko. W gestii lekarza należy też pozostawić ocenę i analizę objawów. Uzasadnione podejrzenie poważnego NOP stanowi wskazanie do zastosowania innej, lepiej tolerowanej szczepionki albo całkowitej rezygnacji z tego szczepienia.

Przypadki zakwalifikowane jako NOP wg klasyfikacji NIZP-PZH
Przypadki zakwalifikowane jako NOP wg klasyfikacji NIZP-PZH. Źródło: opracowanie własne na podstawie z biuletynu NIZP-PZH Zakład Epidemiologii, Szczepienia Ochronne w Polsce w 2015 r.

MIT: NOP jest groźniejszy od przechorowania choroby zakaźnej

Nieprawdą jest jednak, że NOP szkodzą bardziej od „właściwej” choroby. Warto zerknąć na poniższą tabelę, przedstawiającą typowe powikłania przy najczęstszych chorobach zakaźnych. Choć wysoka gorączka czy zaburzenia przytomności, szczególnie u dziecka, mogą budzić niepokój, to jednak ciężko porównywać te objawy z zapaleniem mózgu (jak przy odrze, śwince lub różyczce) czy uszkodzeniem nerwów (błonica).

ChorobaMożliwe powikłania
OdraPowikłania odry są bardzo groźne, mogą doprowadzić nawet do śmierci dziecka. Dziecko niezaszczepione narażone jest na:

  • zapalenie płuc spowodowane nadkażeniem bakteryjnym,
  • zapalenie ucha środkowego,
  • zapalenie mięśnia sercowego,
  • zapalenie mózgu (około 1 na 1000 zachorowań),
  • podostre stwardniające zapalenie mózgu.
ŚwinkaŚwinka może powodować:

  • zapalenie ucha środkowego, stawów, jąder i najądrza (po zapaleniu jąder, które będzie nierozpoznane lub źle leczone, grozi bezpłodność),
  • rzadziej zapalenie trzustki, jajników, mięśnia sercowego, nerwu słuchowego,
  • bardzo rzadko – zapalenie mózgu.
RóżyczkaRóżyczka, jak każda choroba zakaźna, może zakończyć się groźnymi powikłaniami, do których należą m. in.:

  • różyczkowe zapalenie nerwów lub mózgu,
  • plamica różyczkowa,
  • różyczkowe zapalenie stawów (najczęściej drobnych stawów rąk),
  • upośledzenia płodu.
Zakażenie HibBakteria Hib może powodować:

  • posocznicę – a w konsekwencji zaburzenia pracy narządów, obciążenie układu krążenia, a nawet śmierć,
  • zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu – choroba może powodować: niedosłuch, niedowidzenie, zwolniony rozwój psychoruchowy, porażenia mięśni, padaczkę,
  • zapalenie płuc – ok. 5-10% dzieci chorych umiera mimo antybiotykoterapii,
  • zapalenie nagłośni,
  • zapalenie kości i stawów.
BłonicaChory na błonicę może umrzeć w wyniku niewydolności oddechowej lub zatrzymania krążenia. Zgon następuje w 1 na 10 przypadków zachorowań na błonicę.
Powikłania, związane z działaniem toksyny błoniczej, obejmują:

  • zaburzenie pracy serca, wynikające z uszkodzeń włókien mięśniowych i zapalenia mięśnia sercowego,
  • uszkodzenie nerwów (najczęściej w obszarach przylegających do zmian martwiczych), występujące pod postacią porażenia podniebienia i mięśni poruszających okiem, (np. nagle pojawiający się zez, czy też zaburzenie ostrości pola widzenia).

MIT: Lepiej, by organizm sam zbudował odporność

Coraz częściej słyszy się – również w naszym kraju – o tzw. ospa party – „przyjęciach”, na których celowo eksponuje się zdrowe dzieci na określoną chorobę, by doprowadzić do ich zarażenia. Niekoniecznie musi to być ospa – równie często zdarzają się przypadki odra party, a nawet grypa party. W Stanach Zjednoczonych dochodzi nawet do sytuacji, gdzie rodzice specjalnie wysyłają sobie „zarażone” smoczki, butelki, a nawet lizaki.

Podstawy takiego zachowania są prymitywnie proste: im szybciej dziecko przejdzie przez ospę, tym szybciej będzie „problem z głowy”. Wiadomo natomiast, że ospę zazwyczaj dużo ciężej przechodzi się w wieku dorosłym. Jedna z forowiczek tak tłumaczy swoją decyzję:

(…) pewne choroby dziecko przejść powinno i za taką właśnie uważam ospę. Powikłania mogą wystąpić, co nie oznacza, że muszą, a w wieku dorosłym też mogą – za to poważniejsze.

Nierzadko jednak ospa party kończą się tragicznie. Zgodnie z doniesieniami medialnymi, w marcu 2016 r., w warszawskim szpitalu zmarło półtoraroczne dziecko, które trafiło tam w stanie agonalnym najprawdopodobniej po ospa party. Próba „uodpornienia” na chorobę doprowadziła do sepsy i wstrząsu septycznego. Podobny przypadek miał miejsce we Wrocławiu w 2014 roku.

Lekarze sugerują jednak, by nie traktować ospa party jako alternatywy dla szczepień.

Na pewno osoby zaszczepione przechodzą chorobę łagodniej. Jeśli mama chorowała na ospę to przekazuje dziecku przeciwciała, które chronią je przed ospą do 3 a nawet 6 miesiąca życia. Szczepienie jest też zalecane u wcześniaków albo gdy maluch ma cukrzycę, niewydolność nerek, chorobę nowotworową czy zaburzenia układu immunologicznego. Takim wskazaniem do szczepień nie jest alergia czy atopia, bo to często choroby przemijające i nie są zwykle związane z układem odpornościowym. Natomiast przebieg choroby u dzieci z przewlekłymi schorzeniami może być nieprzewidywalny – dlatego koniecznie trzeba zaszczepić dzieci np. z mukowiscydozą, chorobami metabolicznymi i innymi przewlekłymi, które upośledzają albo osłabiają odporność

– tłumaczy dr Danuta Chrzanowska-Liszewska.

W Polsce bezpłatna szczepionka przeciwko ospie przysługuje każdemu dziecku uczęszczającemu do żłobka lub przedszkola. Wystarczy tylko do lekarza rodzinnego lub pediatry przynieść zaświadczenie z placówki, a sanepid przesyła darmową szczepionkę.

MIT: Szczepienia nie prowadzą do eliminacji chorób

Na poniższej infografice pokazano liczbę odnotowanych przypadków popularnych chorób zakaźnych w Stanach Zjednoczonych: błonicy, polio, krztuśca, odry, ospy, WZW typu A i B, świnki i różyczki. Wyraźnie widać, że niemal wszystkie z nich zostały znacznie zredukowane po odkryciu i zatwierdzeniu szczepionki.

W ostatnich latach mieliśmy nawrót zachorowań wyłącznie krztuśca. Miało to jednak związek z wycofaniem się firm farmaceutycznych z produkcji szczepionki Di-Per-Te (skojarzonej szczepionki przeciwko błonicy, krztuścowi i tężcowi) na skutek niskiej opłacalności ekonomicznej. Epidemiolodzy zwracają też uwagę na mutacje pałeczki krztuśca, co mogło osłabić skuteczność dotychczasowych szczepień.

Szczepienia a eliminacja chorób.
Szczepienia a eliminacja chorób. Źródło: Here’s the visual proof of why vaccines do more good than harm, Jia You, 2017 r. (tłumaczenie własne).

MIT: Nie ma sensu szczepić się na choroby, które prawie już nie występują

Do tej pory tylko jedną chorobę udało się całkowicie wyeliminować dzięki szczepieniom – w 1980 r. WHO uznała czarną ospę za eradykowaną. Oznacza to, że nawet jeśli część chorób występuje tylko incydentalnie, nie zniknęły wywołujące ją patogeny.

Trzeba też pamiętać, że obecnie podróżowanie jest znacznie łatwiejsze, a to zwiększa ryzyko zarażenia chorobami z innych rejonów świata. Do takiego przypadku doszło w 2010 r., kiedy ponad 500 osób na Ukrainie (gdzie wyszczepialność była poniżej 60%) zapadło na polio, nierejestrowane od ponad 10 lat. Epidemię wywołali wtedy podróżujący z Indii. Jeszcze wcześniej, bo w latach 90. ubiegłego wieku, na skutek braku szczepień odnotowano ponad 50 tysięcy zachorowań na błonicę w krajach dawnego ZSRR.

Im rzadziej spotykana lokalnie choroba, tym mniejsze dążenie do szczepienia. W teorii przecież nic nam nie grozi. Właśnie dlatego jest to szczególnie niebezpieczna postawa – w przypadku narażenia na patogen jesteśmy bowiem wyjątkowo podatni na zachorowanie.

Podkreśla się więc, aby tak czy inaczej przeprowadzać szczepienia, by zapewnić tzw. odporność populacyjną. Szacuje się, że do osiągnięcia tego celu należy utrzymywać stan zaszczepienia populacji na poziomie co najmniej 90-95%.

Odporność populacyjna to odporność społeczeństwa na daną chorobę zakaźną. Wraz ze wzrostem liczby uodpornionych osób w populacji na określoną chorobę zmniejsza się ryzyko zachorowania na nią nieuodpornionej osoby. Z odporności populacyjnej korzystają m.in. osoby, które z różnych przyczyn (np. ciężkich schorzeń) nie mogą być szczepione. W ich przypadku każda choroba zakaźna może być śmiertelnie niebezpieczna.

FAKT: Nie we wszystkich krajach szczepienia są obowiązkowe

Prawdą jest, że nie wszystkie kraje prowadzą obowiązkowe szczepienia. Nie oznacza to jednak, że ludzie się nie szczepią. W Szwecji, Finlandii czy Hiszpanii szczepionki przeciwko polio, krztuścowi i odrze są zaledwie zalecane, a mimo to wyszczepialność jest tam – we wszystkich przypadkach – powyżej średniej europejskiej.

Wspomniana wcześniej Finlandia, a także Cypr, Austria, Dania czy Portugalia, w ogóle nie posiada obowiązku szczepienia dzieci. Dzięki wysokiej świadomości społecznej utrzymany jest tam jednak wysoki poziom wyszczepialności. We Włoszech z kolei obok obowiązkowych szczepień przeciwko krztuścowi i tężcowi występuje nieobowiązkowe przeciwko błonicy, jednak zwykle wszystkie trzy choroby objęte są jednym zastrzykiem.

Trzeba mimo wszystko zauważyć, że brak obowiązku szczepienia wciąż wiąże się z zaleceniami ze strony krajowych organów medycznych. Nie ma więc mowy o sytuacji, w której państwa odradzałyby przeprowadzanie powszechnych szczepień.

Wyszczepialność (polio, krztusiec, odra) a regulacje prawne w poszczególnych krajach europejskich.
Wyszczepialność (polio, krztusiec, odra) a regulacje prawne w poszczególnych krajach europejskich. Źródło: opracowanie własne na podstawie danych raportu ASSET: Compulsory vaccination and rates of coverage immunisation in Europe i danych WHO z lat 2007-13.

MIT: Tiomersal jest niebezpieczny

Częstym argumentem ruchów antyszczepionkowych jest rzekoma obecność toksycznych związków rtęci w preparatach. Głównie chodzi tu o tiomersal.

Problem z tiomersalem polega jednak na tym, że jest błędnie interpretowany – to pochodna etylenowa, a nie metylenowa rtęci. To różnica mniej więcej takiego kalibru co mylenie alkoholu etylowego (czyli spożywczego) z metylowym (czyli skażonym).

Rozmaite badania (np. „Mercury Levels in Premature and Low Birth Weight Newborns after Receipt of Thimerosal-Containing Vaccines”) wykazały, że szczepionki zawierające tiomersal nie podnoszą stężenia rtęci we krwi powyżej akceptowalnego poziomu. Sam związek jest też szybko wydalany z organizmu.

Wyniki wielu badań prowadzonych od lat 90-tych XX wieku, m.in. przez Amerykański Urząd ds. Żywności i Leków (FDA), Światową Organizację Zdrowia (WHO), Europejską Agencję ds. Leków (EMA) nie potwierdziły szkodliwości tiomersalu zawartego w szczepionkach.

Oczywiście nie wszystkie szczepionki w ogóle mają w składzie tiomersal – jest on nieobecny w szczepionkach nowej generacji oraz wysoce skojarzonych. Firmy farmaceutyczne mają również obowiązek informowania o wszystkich składnikach i substancjach używanych w procesie produkcyjnym, nie ma więc obaw, że koncerny celowo zatają przed nami informację o potencjalnych alergenach (a tiomersal z pewnością się do takich zalicza).

Lista polskich szczepionek która zawiera tiomersal jako środek konserwujący (50 µg tiomersalu/dawkę = 25 µg etylortęci dawkę ):

  • DTP (IBSS Biomed S.A., Kraków) szczepionka przeciw błonicy, tężcowi i krztuścowi,
  • DT (IBSS Biomed S.A., Kraków) szczepionka przeciw błonicy i tężcowi, podawana w przypadku przeciwskazań do szczepienia przeciw krztuścowi,
  • D (IBSS Biomed S.A., Kraków) szczepionka przeciw błonicy, podawana ze wskazań epidemiologicznych,
  • d (IBSS Biomed S.A., Kraków) szczepionka przeciw błonicy o zmniejszonej zawartości antygenu, do podawania jako dawka przypominająca dla młodzieży i osób dorosłych.

Lista polskich szczepionek, w których tiomersal możee być obecny w śladowych ilościach jako pozostałość z procesu ich wytwarzania (mniej niż 40 ng tiomersalu/dawkę):

  • Clodivac (IBSS Biomed S.A., Kraków), szczepionka przeciw błonicy i tężcowi o zmniejszonej zawartości antygenu błoniczego,
  • Tetana (IBSS Biomed S.A., Kraków), szczepionka przeciw tężcowi.

Krótkie porównanie dotyczące związków rtęci obrazuje poniższa tabela.

etylen rtęci – jej pochodna to tiomersal (zawiera 50% etylenu rtęci)metylen rtęci
okres półtrwania we krwi poniżej 1 tygodniaokres półtrwania około 1,5 miesiąca
wchodzi w cykl pokarmowy ryb, innych zwierząt i człowieka
aktywnie wydalany z organizmu – dlatego nie ma czegoś takiego jak „sumowanie dawki” – wszystko jest na bieżąco wydalane z organizmukumuluje się w organizmie
w piśmiennictwie opisano kilka przypadków ostrego zatrucia rtęcią po podaży tiomersalu. Całkowita dawka tej substancji zaczynała się od 3 mg/kg – u trzykilogramowego noworodka to daje jakieś 9 mg tiomersalu czyli jakieś 900 razy więcej niż w szczepionce DTPwmaksymalna, bezpieczna, dzienna dawka tej substancji to 0,0001 mg/kg, przy czym jest ona ustalona znacznie poniżej dawki toksycznej: 0,005 mg/kg masy ciała stanowi minimalną dawkę toksyczną

Źródło: Dodatki szczepionkowe – rtęć?, MamaPediatra.blog.pl, 2015 r.

MIT: Szczepionki powodują autyzm

Nic nie działa na wyobraźnię równie mocno co spreparowane badania. I nic nie zamyka ust grupom nacisku równie mocno co udowodnienie takiego oszustwa.

Z tego typu sytuacją mieliśmy do czynienia w przypadku głośnego artykułu Andrew Wakefielda opublikowanego w 1998 r. w piśmie „The Lancet”. Tekst wiązał skojarzoną szczepionkę przeciwko odrze, śwince i różyczce (MMR) z autyzmem. Po 12 latach i najdłuższym przesłuchaniu dotyczącym utrzymania prawa do wykonywania zawodu artykuł został wycofany z publikacji.

Manipulację Wakefielda wykazał dziennikarz Brian Deer w „British Medical Journal”. Ujawnił on, że Wakefield zmieniał fakty dotyczące historii chorób pacjentów, by w ten sposób uzyskać poparcie dla stawianych przez siebie tez. Temat podchwyciła brytyjska Generalna Izba Lekarska (GMC) i zorganizowała postępowanie sądowe, które zakończyło się uznaniem winy badacza.

Nie bez znaczenia jest fakt, że aż 10 z 12 współautorów artykułu wycofało się ostatecznie ze swojej interpretacji wyników badania. Wakefield nie dołączył do tego grona. Nie można pominąć też oczywistego konfliktu interesów – Wakefield w trakcie pisania publikacji był zaangażowany w proces sądowy przeciwko producentowi szczepionki MMR.

Znacznie łatwiej o artykuły traktujące o zgoła przeciwnej tezie. Jak wynika z tekstu „Tiomersal w szczepionkach – aktualny stan wiedzy” opublikowanego przez Zakład Badania Surowic i Szczepionek Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie, od 1999 roku liczba dostępnych szczepionek z tiomersalem stosowanych na całym świecie systematycznie spada, podczas gdy częstość występowania i diagnozowania autyzmu nadal rośnie. W Danii w latach 80. i 90. całkowicie zrezygnowano wręcz ze szczepionek z tiomersalem, a mimo to liczba zdiagnozowanych przypadków autyzmu wcale nie zmalała.

Do tej pory nie istnieje żadna uznana publikacja naukowa wskazująca na związek między jakąkolwiek szczepionką a autyzmem.

MIT: Szczepionki nie są prawidłowo przebadane

Mitem jest też, że szczepionki nie podlegają badaniom. Jak donosi Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego, kompleksowa ocena bezpieczeństwa szczepionki prowadzona jest na każdym etapie jej „życia”: od opracowania, badań przedklinicznych, badań klinicznych u ludzi, przez proces rejestracji, porejestracyjnych badań klinicznych, kontroli procesu wytwarzania każdej serii szczepionki, aż do kontroli jakości szczepionek dostępnych na rynku, monitorowania NOP oraz prowadzonych badań epidemiologicznych.

Co ważne, przed wprowadzeniem na rynek preparaty są dodatkowo badane przez niezależne od producenta państwowe laboratorium kontroli jakości produktów leczniczych OMCL. W Polsce jest to Zakład Badania Surowic i Szczepionek Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny.

Za jakość już dostępnych na rynku szczepionek odpowiada Główny Inspektorat Farmaceutyczny. W przypadku niespełnienia wymagań GIF jest zobligowany do wstrzymania lub nawet wycofania partii z obrotu.

Ogromną rolę w ocenie bezpieczeństwa pełnią też grupy doradcze. Powołany przez WHO Światowy Komitet Doradczy ds. Bezpieczeństwa Szczepień dwa razy w roku dokonuje oceny publikacji oraz wszystkich dostępnych informacji dotyczących bezpośrednich lub odległych skutków stosowania szczepionek i udostępnia swoją ocenę w czasopiśmie Weekly Epidemiological Report.

Nie można więc mówić, że proces ten jest w jakikolwiek sposób wadliwy. Spośród wszystkich leków akurat szczepionki charakteryzują się wyjątkowo wysokim poziomem kontroli jakości.

FAKT: Niektórych dzieci nie można szczepić

Prawdą jest jednak, że istnieją sytuacje, kiedy szczepienie jest niewskazane. Dotyczy to głównie dzieci, u których w przeszłości wystąpiła ciężka reakcja alergiczna po podaniu konkretnej szczepionki. Ponowne szczepienie może bowiem wiązać się z jeszcze poważniejszymi komplikacjami. Szczepionki z żywymi bakteriami i wirusami (m.in. przeciwko gruźlicy, odrze, różyczce) odradza się także dzieciom z ciężkimi zaburzeniami odporności, np. będącymi po przeszczepie narządów lub chorymi na AIDS.

Szczepienie należy więc odłożyć na później, jeśli:

  • szczepionka zawiera żywe wirusy, a dziecko otrzymało preparaty krwi lub immunoglobulinę,
  • szczepionka zawiera żywe drobnoustroje, a dziecko otrzymało „żywą” szczepionkę w ciągu ostatnich 4 tygodni,
  • u dziecka występują objawy ostrej choroby o cięższym przebiegu (np. gorączka powyżej 38,5°C) lub doszło do zaostrzenia choroby przewlekłej.

Są to przeciwwskazania uniwersalne. Poza tym każda szczepionka ma swoiste przeciwwskazania, np. szczepienia przeciw odrze, śwince i różyczce są odradzane osobom uczulonym na żelatynę i neomycynę, chorym hematologicznie lub po transfuzji krwi (zwykle w ciągu od 3 do 11 miesięcy od transfuzji).

Podsumowanie

Nie jest tak, że wszystkie obawy ruchów antyszczepionkowych są podszyte fałszem. Szczepionki – podobnie jak inne leki – nie są w stu procentach wolne od efektów ubocznych. Trzeba jednak pamiętać, że nawet tak niegroźne substancje jak witamina C mogą być w pewnych okolicznościach szkodliwe. Nie ma więc powodu, by przez to dyskwalifikować ideę szczepień samą w sobie. Nie wszystkie kraje, nawet w „cywilizowanej” Europie, wymagają obowiązkowych szczepień, jednak żaden ich nie odradza.

Wiele mitów jest jednak pozbawione jakichkolwiek racjonalnych przesłanek. Pseudonaukowe artykuły głoszące związek szczepionek z autyzmem zostały dawno obalone, a ich autorzy wycofali się ze swojej interpretacji wyników. Nieprawdą jest też rzekoma szkodliwość tiomersalu czy luki w procesie kontroli jakości szczepień.


Podsumowanie
1

FAKT: Szczepienia mogą wywoływać niepożądane objawy (NOP)

2

MIT: NOP jest groźniejszy od przechorowania choroby zakaźnej

3

MIT: Lepiej, by organizm sam zbudował odporność

4

MIT: Szczepienia nie prowadzą do eliminacji chorób

5

MIT: Nie ma sensu szczepić się na choroby, które prawie już nie występują

6

FAKT: Nie we wszystkich krajach szczepienia są obowiązkowe

7

MIT: Tiomersal jest niebezpieczny

8

MIT: Szczepionki powodują autyzm

9

MIT: Szczepionki nie są prawidłowo przebadane

10

FAKT: Niektórych dzieci nie można szczepić

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Szczepienia – obalamy najpopularniejsze mity, prezentujemy fakty"

avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Anna
Gość

Aż mi się wierzyć nie chce, że w jednym artykule może się pojawić tyle klamstw!

1. Według ustawy, to nie rodzic w Polsce zgłasza NOP, ale lekarz, który wykonał szczepienie. Ustawa jasno mówi, że każde pogorszenie zdrowia, będące w związku czasowym ze szczepieniami jest NOPem. Lekarz nie musi mieć pewności, że to jest NOP. Ustawa mówi także o jego podejrzeniu. To może wiązać się np. z wadliwą serią szczepionki, i to właśnie system, między innymi powinien wyłapywać. Ale lekarze tego nie robią, bo sprowadza to natychmiast nieprzyjemności wobec przychodni.

2. Czy demielinizacja mózgu (to osobiste doświadczenie), padaczka i inne uszkodzenia neurologiczne, choroby autoimmunologiczne, rozwojowe są groźniejsze od krzuścca? Przechorowałam odrę i świnkę. Choroby wieku dziecięcego uczą organizm, jak radzić sobie np. z rakiem. Odsyłam do podręczników medycznych.

3.Odporność, to nie jest „ospa party”. To budowanie stabilności organizmu przez prawidłowe odżywianie, ruch, higienę. Sprowadzanie tego do tzw. „ospa party”, które jest wymysłem mediów, jest co najmniej okrutne.

4. Tak, szczepione osoby chorują na choroby, na które były zaszczepione.

5. W Polsce szczepi się noworodki na gruźlicę, choć np. w Niemczech wycofano się z tej szczepionki 18 lat temu. Uznano, że jest nieskuteczna.

6. Szczepienia nie są obowiązkowe w krajach, gdzie szanuje się prawa człowieka. I nie ma tam epidemii. Ludzie się szczepią? Więc skąd przypuszczenie, że Polacy by przestali. Komu zagraża spadek wyszczepialności o 0.01%?

7. A tu już naprawdę sprawa karna, za rozpowszechnianie kłamstw. Rtęć jest śmiertelną trucizną w każdej swojej postaci. Autorowi radzę zgłosić się po nagrodę 100 tys. dolarów do Roberta de Niro. Czeka na tego, który udowodni, że rtęć w szczepionkach jest niegroźna. Nikt się jeszcze nie zgłosił.

8. Czy szczepionki powodują autyzm? No ważne pytanie. Bo coś ten autyzm jednak powoduje. I przepraszam, żaden czynnik genetyczny nie działa tak lawinowo. To co powoduje ten autyzm? Jedynym statystycznym czynnikiem jest wzrost ilości szczepień. Zatrucie środowiska? To dlaczego Amisze nie mają tego problemu?

9. Owszem, szczepionki, według zasad medycyny opartej na faktach, w ogóle nie są przebadane. Medycyna oparta na faktach wymaga, aby produkt dopuszczony do obrotu przeszedł podwójną ślepą próbę. W badaniach klinicznych, dążących do zatwierdzenia tego produktu, tej zasady się nie stosuje. Nikt poza tym nie monitoruje stanu zdrowia wyszczepionych. Zdarza się, że sprawdza się poziom przeciwciał po latach. I nic poza tym. To jest także odpowiedź, dlaczego dalej nikt nie łączy różnych chorób przewlekłych ze szczepieniami.

10. W Polsce nie ma takiego pojęcia, że kogoś można nie szczepić. W szczególnych przypadkach, gdy już wystąpiła negatywna reakcja, gdy dziecko ma obniżoną odporność, gdy ma silną alergię na składnik szczepionki, proponuje się szczepienie w szpitalu, z anastezjologiem, z zestawem do reanimacji. Taka profilaktyka… Na świecie powstało już setki badań, które wyjaśniają, w jaki sposób szczepienia szkodzą. Ośrodki, które na nich zarabiają robią wszystko, by nie dopuścić do świadomości społecznej, że jednak bilans zysków i strat nie przemawia na korzyść szczepionek. Dawno został przekroczony punkt, w którym chciwość przekroczyła korzyści. A chore dzieci są faktem.

Liv
Gość

Gdzie Pani widzi te kłamstwa?

1. Lekarz zgłasza NOP, ale kto zgłasza lekarzowi że coś się dzieje? Tak, tak – rodzic! Przecież lekarz po szczepieniu nie siedzi przy dziecku przez 48 godzin i nie czyha na każdy podejrzany objaw. To rodzic zgłasza objawy lekarzowi – a lekarz zgłasza je dalej jako NOP. I owszem, robi to – przychodnia nie ma z tego powodu „nieprzyjemności”, to należy do jej obowiązków. Na miejscu lekarza bardziej bym się bała niezgłoszenia NOP i lawiny pozwów od rodziców.

2. Padaczka istniała już wcześniej, kiedy o szczepionkach nikt jeszcze nie myślał. Średniowieczni „opętani”, padający na ziemię w konwulsjach, tocząc pianę z ust – to przecież wypisz wymaluj opis padaczki. Po prostu wiele chorób rozpoznawano dawniej jako coś innego. Podobnie jest z rakiem – już z czasów Hipokratesa pochodzą opisy guzów nowotworowych, tylko wtedy nie wiedziano jeszcze co to jest. Na raka zmarła prawdopodobnie Barbara Radziwiłłówna. Poszczepienny? Nie sądzę;)

Cieszę się, że przechorowała Pani odrę i świnkę bez żadnych powikłań, ale to kwestia szczęścia. Znam osobiście matkę której dziecko zmarło na krztusiec – udusiło się, zanim pogotowi zdążyło przyjechać. Podobnie osobę bezpłodną po przebyciu świnki i rodzinę, w której dwoje (!) dzieci po przechorowaniu odry zachorowało na zapalenie mózgu. Obaj stracili wzrok, jedno już nie żyje, drugie jest rośliną. Tak, uważam że śmierć to jednak poważne powikłanie. Może Pani jednak mieć inne zdanie.

3. Oczywiście że ruch, higiena i prawidłowe odżywianie pomagają budować odporność, tu się z Panią zgadzam. „Ospa party” jest jednak smutnym faktem. Też mam w swoim otoczeniu osoby, które w tym uczestniczą. Więc muszę Panią zmartwić – niestety nie jest to wymysł mediów.

4. Tak, szczepione osoby chorują na choroby, na które były zaszczepione. Tak, przechodzą je znacznie łagodniej:) Szczepienie nie chroni przed chorobą w 100%, ale zwykle jednak chroni. A jeśli nawet się zachoruje, to choroba trwa dużo krócej, łagodniej i nie zostawia powikłań. Np. zachorowanie na ospę wietrzną u dziecka szczepionego to zwykle kilka krostek, które czasem nawet trudno zauważyć. U nieszczepionego to nierzadko setki swędzących krost, nadkażenia i gorączka.

5. W Polsce się szczepi, bo w związku ze wzrostem zachorowań na HIV ilość gruźlicy wśród ludzi dorosłych wzrasta. A szczepienie chroni niemowlę w tym najbardziej wrażliwym okresie, kiedy zachorowanie na gruźlicę byłoby śmiertelne – rozsiew bakterii przez krew, zajęcia wielu narządów i śmierć. Tak, to szczepienie przestaje działać przed wejściem w dorosłość – ale wtedy gruźlica to zwykle „tylko” zajęcie płuc, a to już można dość skutecznie leczyć.

6. Trudno porównywać Polskę z Finlandią czy Danią, jeśli chodzi o odpowiedzialność społeczną. Przykład? W krajach skandynawskich renty są wysokie, a mimo to korzystają z nich tylko ludzie, którzy naprawdę nie mogą pracować. A w Polsce? Jeszcze 2 lata temu mieliśmy największy odsetek rencistów w całej UE. Aż tak chorowity z nas naród, czy jednak przyczyna jest inna?;) Mam więc pewne obawy, że wyszczepialność spadłaby więcej niż o 0,01%.

7. Rtęć jest śmiertelną trucizną w każdej swojej postaci? Hmm… Skoro w 1 litrze mleka dla niemowląt dopuszczalna zawartość rtęci to 3 ug, to jakim cudem te wszystkie dzieci nadal żyją?;) Rtęć jest też w komputerze, na którym napisała Pani ten komentarz;) Oczywiście, rtęć JEST szkodliwa – w zbyt dużej dawce. Dlatego tylko jedna szczepionka (błonica+tężec+krztusiec) zawiera tiomersal, i to też w minimalnej ilości. Jak powiedział jeden mądry osobnik „wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bowiem to dawka czyni truciznę”. Ja bym raczej uważała na ryby morskie, które tej rtęci mogą mieć naprawdę sporo. Co też nie znaczy, że nie wolno ich jeść w ogóle – nie wolno jeść ZBYT DUŻO.

8. Szczepionki i autyzm to najpewniej związek czasowy. Objawy autyzmu najłatwiej zaobserwować w 18-24 miesiącu życia dziecka, kiedy zdrowe dzieci stają się bardziej „kontaktowe”. Wtedy też szczepi się na MMR, i pewnie stąd powiązanie tych rzeczy. Ale związek czasowy to jeszcze nie przyczynowo-skutkowy:) Zresztą akurat ta szczepionka nie zawiera rtęci. Do tego niektórzy rodzice zauważają objawy autyzmu już wcześniej, nawet u 6-miesięcznych dzieci. Po prostu wtedy są jeszcze słabiej wyrażone. Poza tym – patrz punkt 2. Autyzm też nie jest raczej „wynalazkiem” naszych czasów. Te wszystkie opowieści o dzieciach „zauroczonych” czy „odmienionych przez złe oko” – pasują jak ulał do opisu autyzmu. Dziecko które wcześniej wydawało się zdrowe, nagle jest jakieś inne, dziwnie się zachowuje, nie okazuje uczuć… Po prostu winę zrzucano wtedy na uroki czy podmienienie dziecka przez boginki, i zamiast do lekarza szło się z nim do szeptuchy;) Bardziej medyczne opisy takich przypadków pochodzą z XVIII w. Po prostu nie nazywano wtedy tego autyzmem, co nie znaczy że nie istniał. A szczepień wtedy jeszcze nie było. Amisze są akurat kiepskim przykładem, bo różnią się od nas nie tylko brakiem szczepień, ale też stylem życia i genetyką. Znacznie rzadziej niż inni ludzie chorują na raka płuc. Z powodu braku szczepień? A może raczej dlatego, że nie palą papierosów;) Trudno określić, co w danym przypadku jest wpływem szczepienia, a co środowisk czy genów. Amisze to potomkowie małej grupy europejskich osadników, którzy żenili się i rozmnażali tylko we własnym gronie. Być może wśród ich przodków nie było nikogo chorującego na autyzm, był za to ktoś z genem choroby afektywnej dwubiegunowej (depresja na przemian z manią). I właśnie dlatego nie chorują na autyzm, za to na chorobę dwubiegunową dużo częściej niż my. Chyba że, idąc Pani tokiem myślenia, szczepienia powodują autyzm ale chronią przed depresją i manią;) Za czynnikami genetycznymi przemawia też to, że zaburzenia ze spektrum autyzmu 4x częściej występują u chłopców. Czyżby chłopcy byli szczepieni 4x częściej niż dziewczynki? No, chyba nie bardzo;)

A co do szczęśliwych Amiszów… W 1979 wybuchła wśród nich epidemia polio. Kojarzy Pani dzieci pod respiratorami, ze sparaliżowanymi nóżkami… Tak, tak, to właśnie polio. U nas już nie występuje, właśnie dzięki szczepieniom. Tam odmawiali szczepień i oto efekty… Później jednak zaszczepili dzieci i od tego czasu w USA nie było już takiej epidemii. Czarna ospa, ta która zostawiała szpecące blizny na twarzy (dzioby po ospie), też już nie istnieje – zlikwidowały ją szczepienia.

9. Tu się z Panią zgodzę – nie było podwójnie ślepej próby. Ale… jak można by przeprowadzić takie badanie? Trzeba by mieć dwie grupy losowo wybranych dzieci, z których jedna otrzymuje szczepionki, a druga grupa dzieci dokładnie w tym samym czasie dostaje zastrzyki… z wody. Już widzę rodziców chętnych do tego, żeby w ramach jakiegoś badania kłuć ich dzieci zastrzykami z wody – ot tak, żeby sobie porównać;) Testy z udziałem dzieci nie są takie łatwe do przeprowadzenia. No i czy to etyczne? Przecież te nieszczepione dzieci byłyby narażone na zachorowanie na te choroby i powikłania po nich… Ale rzeczywiście zgadzam się – warto byłoby takie badanie przeprowadzić. Na dużej grupie dzieci, z monitorowaniem przez wiele lat. To wyjaśniłoby wiele wątpliwości.

10. Oczywiście że zdarza się tak, że dziecka nie można zaszczepić na daną chorobę. Np. dzieci po przeszczepie narządów nie mogą być szczepione szczepionkami żywymi, bo mają bardzo osłabioną odporność i taka szczepionka zamiast szczepić, mogłaby u nich wywołać tę chorobę. Anestezjolog ani zestaw reanimacyjny nic tu nie zmienią, bo nie chodzi o ryzyko reakcji alergicznej. Ja również odsyłam do podręczników medycznych;) Więc owszem, są takie przypadki kiedy się NIE szczepi. Wtedy szczególnie ważne jest, żeby dzieci które stykają się z takim maluchem same były zaszczepione. Dzięki temu nie ma kto go zarazić. A taka ot zwykła ospa byłaby śmiertelna dla dziecka po przeszczepie. Coś mi mówi, że wśród tych setek badań o których Pani mówi, sporo jest finansowanych przez ruchy antyszczepionkowe i autorów różnych „naturalnych” terapii w stylu diety oczyszczające (kilkoro dzieci już po tym zmarło) albo żywa kropla krwi. Jakoś nie wierzę w globalny spisek lekarzy, zwłaszcza że oni sami też szczepią swoje dzieci. A może antybiotyki też są spiskiem i mają nas wszystkich otruć? Nie wszystkie zdobycze cywilizacji są złe i szkodliwe. I nie, nie mam żadnych związków z firmami produkującymi szczepionki 🙂

Pozdrawiam:)

Tomek
Gość

Krótkie pytanie Liv.

Co z nie działającym systemem zgłaszania NOPów? Manipulujesz albo wiedzy nie masz.
Skontaktuj się ze STOP NOP i zapytaj się rodziców, jak reagował lekarz na prośbę o zgłoszenie NOP? Dostaniesz wiele przykładów nieprawidłowości.

Zostało to zgłoszone między innymi, do Rzecznika Praw Dziecka, Rzecznika Praw Obywatelskich. SANEPID umywa ręce, bo lekarzy powinna pilnować NIL, a ta ściga lekarzy za wypełnianie rozporządzenia MZ, choćby za zapoznanie rodzica z ulotką szczepionki przed szczepieniem. Bo to zniechęcanie do szczepienia, a rodzica nie można straszyć.

A przez chwilę załóżmy, że szczepionki są SUPER/HIPER i OCH! ACH!
To nawet najlepsze produkty mają gorsze serie. Zbieranie NOPów powinno być bardzo ważne dla instytucji i osób dbających o zdrowie i życie Polaków. Bo to pozwoliłoby szybko wychwycić wadliwą serię.

Polecam obejrzeć sobie Sejmową Komisję ds. Kalendarza Szczepień Liv. Tam wypowiadają się ludzie, którzy przez temat się przegryźli, są też przedstawiciele SANEPIDu i MZ, którzy na pytania odpowiadali, jeśli można to nazwać odpowiedziami. Na mnie zrobili bardzo negatywne wrażenie.

Chcesz kogoś przekonać, zbij argumenty tam padające, na przykład powoływanie się MZ na fałszywe informacje o Polio w Indiach. Dlaczego fałszywe, bo z Angielskiego na Polski źle przetłumaczono informacje.

Pozdrawiam.

wpDiscuz

Polecane artykuły i koncepty