8.06.2017
Aktualizacja: 8.06.2017

Kwintesencja wolnego rynku czy nieuczciwa konkurencja? Taksówkarze na wojnie z Uberem

Taksówkarze walczą z Uberem.
pixabay

Spór między licencjonowanymi taksówkarzami a kierowcami Ubera już dawno przestał dotyczyć tylko ich samych. Zaangażowani w konflikt są również ich klienci, a nawet ci, którzy z usługi przewozu osób nie korzystają praktycznie wcale. Przyczyną, dla której sprawa budzi emocje także wśród tych ostatnich, jest podłoże ideologiczne. Czy działalność Ubera to przejaw cwaniactwa i omijania prawa, czy może raczej dowód na triumf wolnego rynku?

Główną areną konfliktu jest – siłą rzeczy – ulica. W poniedziałek taksówkarze protestowali w kilku polskich miastach, blokując ich centra. Taka forma protestu wielu mieszkańcom nie przypadła do gustu, choć spora część z nich wyrażała poparcie dla taksówkarzy. Ci niezmiennie postulowali, by nieuczciwą (w ich mniemaniu) działalnością Ubera zajął się wreszcie rząd.

Nie możemy się zgodzić na istnienie dwóch równoległych światów, gdzie jedni mają obowiązki, a inni nie. Nie  zamierzamy czekać, aż rząd się obudzi i nieuczciwa konkurencja zniszczy 140-tysięczną grupę zawodową

– mówił Piotr Olszański, organizator protestu w Poznaniu.

O co właściwie chodzi taksówkarzom? Na czym, ich zdaniem, polega nieuczciwość działania Ubera?

Ubezpieczenia, szkolenia, podatki…

Zawodowi taksówkarze mają rację, mówiąc, że obowiązują ich inne zasady niż kierowców nielicencjonowanych. Po pierwsze, ci drudzy nie muszą martwić się o wykupienie ubezpieczenia dla pasażera. Po drugie, nie przechodzą oni niezbędnych dla taksówkarzy szkoleń i badań. Po trzecie, nie wymaga się od nich doskonałej znajomości topografii miasta, a jedynie sprawnej obsługi nawigacji samochodowej (która, jak wiadomo, bywa zawodna).

W 2014 roku zawód taksówkarza uległ częściowej deregulacji, jednak głównie w gminach liczących poniżej 100 tysięcy mieszkańców. Zniesiono w nich obowiązek odbycia szkolenia w zakresie transportu drogowego osób i zdania egzaminu. W większych ośrodkach (a tylko w takich działa Uber) prawo do ustalania zasad dotyczących szkoleń i egzaminów zyskały rady miast.

Najważniejsza w kontekście sporu wydaje się być jednak kwestia opodatkowania. Firma zapewnia, że każdy kurs pozostawia ślad w systemie, dzięki czemu możliwe jest wystawienie faktury. To jednak nie przekonuje taksówkarzy – tym bardziej, że sam koszt zakupu kasy fiskalnej, do której posiadania są zobowiązani, jest niebagatelny.

Opłaty za przejazd klient Ubera dokonuje przy pomocy aplikacji. Całość kwoty trafia na konto firmy, a następnie – pomniejszona o prowizję – do kierowcy. Jednak dopiero w lutym ubiegłego roku wprowadzono obowiązek, by każdy kierowca współpracujący z Uberem miał zarejestrowaną działalność gospodarczą i płacił z tego tytułu stosowne podatki i składki ZUS. To z jednej strony zniechęciło część kierowców do jazdy pod szyldem firmy, z drugiej – skłoniło innych do kombinowania. Wkrótce wyszło na jaw, że niektórzy z  partnerów Ubera oferują możliwość omijania opodatkowania. Za stosunkowo niewielką opłatą w formie prowizji konstruowali umowę w ten sposób, by kierowca mógł uniknąć płacenia podatków i składek.

Uber umywa ręce. Europejskie przedstawicielstwo firmy z siedzibą w Holandii broni się, że nie zatrudnia kierowców, a pełni jedynie rolę pośrednika – tym samym wszelkie obowiązki podatkowe spoczywają na kierowcach.

Unikanie przez Ubera obowiązujących taksówkarzy regulacji sprawia, że firma może sobie pozwolić na prowadzenie agresywnej polityki cenowej. Opłata początkowa za przejazd może być nawet o kilka złotych niższa niż u licencjonowanych korporacji taksówkarskich. Cena kolejnych kilometrów również jest niska, podobnie jak opłata za postój. Taksówkarze są zgodni – na nieuczciwych podstawach powstał twór, z którym nie są w stanie konkurować.

Nam cierpliwość też się kończy. Ile można czekać na to, żeby polskie państwo zaczęło działać. Nie chcemy niczego poza tym, żeby przepisy obowiązujące były egzekwowane

– tłumaczy Jarosław Iglikowski, szef Związku Zawodowego Taksówkarzy „Warszawski Taksówkarz”.

Wybór należy do klienta

Powiedzmy sobie wprost: pojawienie się na rynku Ubera, niezależnie od oceny zasad jego działalności, jest korzystne dla klientów. Ci zwracają uwagę nie tylko na niższą cenę usług (choć ten argument ma zdecydowanie największą wagę), ale także jej wysoką jakość.

Trzeba przyznać, że pod tym względem Uber wypada naprawdę nieźle – fundamentem jego działania jest prosta w obsłudze aplikacja, która daje klientowi wybór konkretnego kierowcy w oparciu o jego opinię wśród innych użytkowników Ubera. Ponadto aplikacja sama wyznacza najkrótszą trasę, a klient z góry wie, ile zapłaci za przejazd. Dzięki temu nie istnieje ryzyko, że zostanie on oszukany poprzez „podkręcanie” taksometru czy celowe obranie przez kierowcę dłuższej trasy. System ocen dodatkowo motywuje szoferów do podtrzymania wysokich standardów usług. Zasada jest prosta: im lepiej oceniają cię klienci, tym większą masz szansę na dodatkowe zlecenia i większy zarobek.

Co z ubezpieczeniem pasażerów, które muszą opłacać zawodowi taksówkarze? Zwolennicy Ubera odpowiadają argumentem o możliwości wyboru. Nikt nikogo nie zmusza do korzystania z jego usług, a mimo to popyt na nie jest całkiem spory. Właśnie w tym momencie dochodzimy do ideologicznej płaszczyzny sporu – czyż właśnie zaspokajanie potrzeb konsumentów nie jest istotą wolnego rynku?

Na rynku jest miejsce na współistnienie obu rozwiązań – możliwość wyboru środka transportu w zależności od potrzeb i preferencji mieszkańców jest czynnikiem wpływającym na jakość życia we współczesnych miastach

– argumentowali przedstawiciele Ubera w odpowiedzi na ostatni protest.

Konsument chce różnorodnej oferty

Jeśli nawet uznamy, że działalność firmy jest kontrowersyjna, to problem nie leży w samej jej polityce, a w niedoskonałości przepisów. Taksówkarze proponują, by obowiązujące ich regulacje zaczęły być stosowane w odniesieniu do Ubera, co miałoby zapewnić równowagę na rynku. Interes taksówkarzy nie jest jednak tożsamy z interesem klientów. Z punktu widzenia tych drugich korzystniejsza byłaby sytuacja, w której wybór dostępnych usług jest jak najszerszy. Zrównanie kierowców Ubera z taksówkarzami pozbawi rynek pożądanej przez konsumentów różnorodności.

Wspomniana różnorodność ma jeszcze większe znaczenie, gdy w grę wchodzi zasobność portfela. Klienci taksówek od lat narzekali na wysokie ceny i niewspółmierną do nich jakość usług. Wizerunek taksówkarzy dodatkowo ucierpiał, gdy zaczęto mówić o oszustwach dokonywanych na ogromną skalę przez niektórych przedstawicieli tej grupy zawodowej. W tych okolicznościach było jasne, że działalność Ubera trafi w Polsce na podatny grunt. Choć trudno winić taksówkarzy, że czują się pokrzywdzeni, to należy zadać pytanie: czyj interes powinien przede wszystkim uwzględnić rząd, ich czy klientów?

Czy działalność Ubera to przejaw nieuczciwej konkurencji czy triumf wolnego rynku?

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Kwintesencja wolnego rynku czy nieuczciwa konkurencja? Taksówkarze na wojnie z Uberem"

avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Wojtek
Gość

Kluczową kwestią jest to czy Uber łamie prawo. Wszystko wskazuje na to, że nie. Czy to wina firmy, że przepisy są niejasne? Co nie jest zabronione jest dozwolone…..
A skoro działalność Ubera jest legalna, to mamy do czynienia z zaspokojeniem potrzeb klientów zgodnie z zasadami wolnego rynku. Taksiarze chcą równości, ale dlaczego w tą stronę? Zamiast domagać się całkowitej deregulacji ich zawodu chcą dokopania Uberowi. A przecież większość wymagań stawianych taksówkarzom jest całkowicie zbedna – na cholerę mi paragon za przejazd? Albo kierowca znający miasto w dobie GPS-ów? Nie obchodzi mnie czy taksówkarz ma licencje, szkolenia i kase fiskalną, zamiast tego wole mniej zapłacić.
Nie o to powinno chodzić, by Uber miał tak samo źle jak taksówkarze, ale żeby obie strony miały tak samo dobrze. Moja propozycja: całkowita deregulacja tej branży. Wtedy i konkurencja będzie uczciwa (przecież o to taksówkarzom chodzi) i klient będzie zadowolony (taksówkarzy bedzie stać na obniżenie cen). Jak widać nie trzeba wcale wybierać między interesem taxi a interesem konsumentów.

wpDiscuz