• >>
  • Wiadomości
  • >>
  • UE chce nowych przepisów antydumpingowych
7.07.2017
Aktualizacja: 7.07.2017

Unia chce nowych przepisów antydumpingowych. Czeka nas wojna handlowa między Brukselą a Pekinem?

UE chce nowych przepisów antydumpingowych.
© Alexey Novikov/fotolia

Obecnie obowiązujące unijne przepisy antydumpingowe wymagają wzmocnienia – takie jest stanowisko Komisji Europejskiej, która wraz z eurodeputowanymi i przedstawicielami państw członkowskich będzie pracować nad ostatecznym kształtem nowego prawa. Chodzi o ochronę europejskiego rynku przed zalewem tanich produktów, szczególnie z Chin.

„Obecnie Unia Europejska stosuje ponad 40 antydumpingowych i antysubwencyjnych ceł na rozmaite, w większości importowane z Chin, produkty ze stali” – głosi komunikat Parlamentu Europejskiego. Z jego lektury wynika, że to właśnie na Państwie Środka skupia się uwaga Brukseli. W ubiegłym roku, po wygaśnięciu części paragrafu 15 protokołu akcesyjnego Chińskiej Republiki Ludowej do Światowej Organizacji Handlu (WTO), chińska gospodarka powinna automatycznie uzyskać status gospodarki rynkowej (market economy status, czyli MES) i, co za tym idzie, podlegać takim samym regułom handlu zagranicznego jak wszystkie inne gospodarki rynkowe. Problem w tym, że UE nie chce tego statusu uznać.

Ma to o tyle duże znaczenie, że – przynajmniej w teorii – zmianie powinny ulec stosowane obecnie wobec Chin unijne przepisy antydumpingowe. Aktualnie obowiązująca metoda obliczania dumpingu pozwala na ustalenie wysokich ceł na chińskie produkty, a jej dalsze stosowanie stoi, według Chińczyków, w sprzeczności z regułami obowiązującymi w ramach porządku prawnego WTO. Choć UE zapewnia, że „nowe przepisy mają lepiej odpowiadać regułom handlu Światowej Organizacji Handlu wobec Chin”, to priorytetem jest dla niej bezpieczeństwo unijnego rynku.

Zwiększony import z Chin będzie problemem dla Europy

Uznanie przez Unię nowego statusu chińskiej gospodarki diametralnie zmieniłoby wzajemne stosunki handlowe, zdecydowanie na niekorzyść UE. Według wyliczeń CEPII (francuskiego instytutu badającego problematykę międzynarodowej gospodarki) spowodowałoby ono zwiększenie wartości eksportu chińskich towarów do państw Unii o 9%. To realne zagrożenie dla unijnej gospodarki, która najpewniej zmagałaby się wówczas ze sporym obniżeniem wartości własnej produkcji przemysłowej.

Komisja Europejska szacuje natomiast, że zaliczenie Chin do grona gospodarek rynkowych przy niezastosowaniu wzmocnionych środków obronnych doprowadziłoby do likwidacji nawet 200 tysięcy miejsc pracy w krajach Wspólnoty, w tym aż 11 tysięcy w Polsce.

Inne kryteria ustalania wysokości ceł

UE nie może więc sobie pozwolić na bierną postawę. Parlament Europejski przygotował nawet krótki film, w którym ostrzega przed skutkami importu tanich towarów. Tłumaczy w nim, że nowe przepisy antydumpingowe pozwolą na ustalanie wysokości unijnych ceł nie na podstawie oficjalnie nadanego przez WTO statusu, a innych kryteriów, takich jak m.in. własna ocena UE dotycząca stopnia ingerencji państwa w gospodarkę:

W komunikacie określono przyczyny, dla których firmy spoza UE mogą sobie często pozwolić na sprzedaż swoich produktów po niższej cenie. Są nimi m.in. brak konkurencji w kraju produkcji i łamanie standardów ekologicznych lub praw pracowniczych.

Miał być Nowy Jedwabny Szlak, a będzie wojna handlowa?

Chiny poszukują nowych rynków zbytu dla swoich towarów, czego potwierdzeniem jest próba powrotu do koncepcji Jedwabnego Szlaku. Bliższa współpraca z Państwem Środka mogłaby okazać się owocna także dla UE, która skorzystałaby na chińskich inwestycjach. Zresztą ich wartość już teraz jest spora – w ubiegłym roku Chińczycy zainwestowali w UE 40 miliardów dolarów.

Unia od pewnego czasu zwraca jednak uwagę na nieprzychylność władz w Pekinie wobec zagranicznych podmiotów, przede wszystkim z sektora bankowego i energetycznego. Rodzi się więc pytanie: dlaczego Europa ma całkowicie otwierać się na chiński biznes, skoro Chiny niechętnie pozwalają Europejczykom działać u siebie? To pytanie stawia także Komisja Europejska, która już pracuje nad rozwiązaniami blokującymi inwestycje podmiotów spoza UE w strategicznych sektorach.

Reakcją Chin na brak uznania ich gospodarki za rynkową był pozew złożony do WTO przeciwko UE (a także Stanom Zjednoczonym, które w tej kwestii przyjęły podobną postawę co Bruksela). Zdaniem politolog Aleksandry Rybińskiej ewentualna wojna handlowa może zaszkodzić wszystkim zaangażowanym stronom. W tekście dla portalu wPolityce.pl stwierdziła:

Jeśli dojdzie do wojny handlowej zacznie się ona – jak twierdzą eksperci – od punktowych uderzeń. Jeśli będą to małe posunięcia Amerykanów czy UE, Chiny je prawdopodobnie zignorują. Jeśli będą one jednak dotyczyły całych gałęzi przemysłu, Pekin zapewne zdecyduje się na kroki odwetowe […].

Na szczegóły dotyczące nowych unijnych regulacji będziemy musieli poczekać. Póki co Parlament Europejski dał Komisji zielone światło do rozpoczęcia rozmów z przedstawicielami poszczególnych państw członkowskich.

Jak oceniacie tak zdecydowaną postawę UE wobec importu towarów z Chin i chińskich inwestycji w strategicznych sektorach gospodarki?

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
wpDiscuz